Malinowa czerwień

Wpisy

  • piątek, 15 stycznia 2010
    • Toffik z bakaliami

      Tworzenie słodkich deserów to dla mnie wielka przyjemność. A ciasta z masą krówkową zajmują szczególne miejsce w mojej domowej cukierni.

      Toffik z bakaliami

      Toffik z bakaliami

      Spód ucierany: 1 1/2 szklanki mąki, 1 szklanka cukru 3 łyżki kakao 1 kostka masła,
      3 łyżeczki proszku do pieczenia 4 jajka (osobno białka i żółtka), 5 łyżek wody.

      Masa śmietankowa z bakaliami: 2 budynie śmietankowe, 1/2 szklanki mleka, 1 kostka masła, cukier puder do dmaku, szklanka bakalii, w tym pokrojona gorzka czekolada.

      Dodatkowo: 2 duże paczki herbatników z nadzieniem czekoladowym, gotowa masa krówkowa, 1/2 l śmietany kremówki, najlepiej 36%, 2 łyżki cukru pudru, starta gorzka czekolada (ilość dowolna).

      Masło stopić z cukrem, wodą i kakao. Gotować około 5 minut. Ostudzić. Gdy masa ostygnie dodać żółtka, mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i ubitą pianę z jajek. Wymieszać. Wlać do dużej prostokątnej blachy wyłożonej papierem. Piec do suchego patyczka w temp. 180 stopni C. Z ciasta zdjąć papier i włożyć je z powrotem do blachy.

      Budynie rozprowadzić w 1/2 szklanki mleka. Resztę mleka zagotować, wlać budynie, cały czas mieszając. Wystudzić. Utrzeć z miękkim masłem, dosłodzić do smaku, wrzucić bakalie i wymieszać. Wyłożyć na upieczone ciasto.

      Na masę wyłożyć równo jeden koło drugiego herbatniki, lekko dociskając. Na herbatnikach rozprowadzić masę krówkową (najlepiej potraktować ją mikserem) i przykryć drugą warstwą herbatników.

      Schłodzoną śmietanę ubić z cukrem pudrem, rozsmarować na herbatnikach. Na wierzch zetrzeć czekoladę. Schłodzić ciasto w lodówce, przynajmniej 2 godziny.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      piątek, 15 stycznia 2010 08:54
  • czwartek, 14 stycznia 2010
    • Dziecięce zabawy

      Zieleń naszego blokowiska


      Mam dwóch braci. Jeden jest starszy o 9, drugi o 5 lat. Z racji mniejszej różnicy wieku bawiłam się ze średniakiem. Najwięcej ubawu było podczas zabawy w chowanego. Zawsze to brat się chował, a ja szukałam jego. Najlepsza jego skrytka to ta za szlafrokami w łazience lub w tym samym pomieszczeniu tzw. skrytka na stojącego ślepego wielbłąda. Wyglądało to tak: brat wchodził na wysoką szafkę zaraz przy ścianie, tak że musiał się zgarbić i gasił światło. Albo kładł się w wannie przykryty szaflikami na pranie. Wchodził też nieraz do różnych szaf na ubrania, za wersalkę lub wewnątrz łóżka, do pojemnika na pościel, przykrywając się kołdrą. Bywało i tak, że po prostu wychodził z domu, bo mama kazała mu coś kupić. Raz pozwolił mi się schować i.... czekałam, czekałam z radością, że wymyśliłam świetną kryjówkę, skoro brat nie może mnie odnaleźć. Tymczasem ten łobuz wyszedł z domu, na podwórko lub na zakupy. Nie pamiętam już szczegółów.

      W bloku mieliśmy w pokoju taki segment, że łóżka rozkładały się z szaf. Mnie i brata oddzielała płyta wiórowa, w której było parę małych dziur. I pluliśmy się przez te dziury siarczyście. Nasze stopy i dłonie rozmawiały ze sobą, udając myszki i szczurki.

      Z bratem zimą jeździliśmy autobusem nad staw łowić rozwielitki dla rybek akwariowych. Koło stawu były też tory kolejowe. Kładliśmy ówczesną złotówkę idąc nad staw i zabieraliśmy to, co po niej zostało w drodze powrotnej. Latem nad tym samym stawem łowiliśmy karpie i liny. Najbardziej jednak lubiłam jeździć w bardziej górzyste tereny i łowić z bratem pstrągi. Moją pierwszą rybą złowioną na wędkę był chyba kiełb. Zdarzył się też kleń, karp, być może okoń i małe jazgarze łowione na podrywkę w Telśnicy Oszwarowej nad Zalewem Solińskim. Godzinami przyglądałam się jak brat robił sztuczne muchy za pomocą imadła i ołówka na rysiki. Za nić służyła mu stara pończocha, a ciałka sztucznych owadów powstawały dzięki obskubanym z piór ptakom z chowu przydomowego, bynajmniej nie naszego. Bo my byliśmy dziećmi blokowiska.

      Przed blokiem nie można było grać w piłkę, nawet nie można było chodzić po trawniku. Na straży miejskich nasadzeń czuwała Pierwsza Ekolog Naszego Osiedla, starsza pani bez włosów, za to w turbanie z chusty, o dziwnym tak naprawdę imieniu i nazwisku, na którą wszyscy mówili Ogrodniczka. Jeśli ktoś ośmielił się chodzić przed jej oknami, pukała głośno w szybę swojego okna. Jeżeli zaś popełnił tak haniebny czyn, jakim było zerwanie fiołka lub stokrotki, Strażniczka Natury Osiedlowej wyskakiwała zza roku swojego bloku z motyką, grabiami lub z tym, co aktualnie trzymała w ręku.

      Nad nami mieszkała pani Władzia, która również miała bzika na punkcie ochrony środowiska. Tylko trochę inaczej. Do swojego domu znosiła tony śmieci. Policja musiała wyważać drzwi. Kiedyś spotkała mojego tatę w piwnicy i przegoniła go mówiąc, że z żadnymi portkami się tu nie umawiała.

      I jeszcze coś mi się przypomniało. Piwnica, jak każdy wie, to mroczne i wzbudzające ciekawość miejsce. Każdy bał się tam chodzić po ciemku. Więc straszyliśmy się tam z bratem i udając twardzieli nie włączaliśmy światła. Kilka razy brat mi uciekł i zamknął drzwi... po ciemku musiałam trafić do wyjścia. Najfajniejsze były jednak jazdy naszym autorskim pojazdem. Na nasz stary spacerowy wózek załadowaliśmy sanki i jeżdziliśmy długim korytarzem piwnic w półmroku. Potem ktoś podzielił ten korytarz piwniczny według klatek. No i jazda przestałabyć już tak ekstremalna...

      Miło to wszystko sobie przypomnieć...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      czwartek, 14 stycznia 2010 19:37
  • wtorek, 12 stycznia 2010
    • Moje rodzinne strony

      Do babci

      Mój syn na

      rumianki

      Kiedy byłam małą dziewczynką, tato zabierał mnie naszym białym Fiatem 127 p do babci "na Wawel". Bynajmniej nie w Krakowie. Pierwszą czynnością po wyjściu z samochodu było przeszukiwanie kurnika i przynoszenie jajek do babcinych rąk (mój starszy brat ponoć nigdy ich nie donosił w ilości zabranej kwokom). Potem było zaglądanie w naznaczone miejsca w poszukiwaniu pieczarek (oczywiście tylko na wakacjach). Obowiązkowym zajęciem było wchodzenie na ulubione drzewo, którego od dawna już nie ma w babcinym ogrodzie. Na do widzenia zbierałam polne kwiaty na ulubionej łące (ponoć nie babcinej). Zawsze tyle, bym nie mogła ich objąć rękami... Dlatego babcia związywała je sznurkiem.

      Kapliczka i lipa przy drodze do babci

      łąka

      na łące

      Gdy byłam nieco starsza, rodzice zabierali mnie jesienią do lasu na grzybobranie. Skakałam z radości, gdy znalazłam swojego pierwszego jadalnego grzyba, zwłaszcza gdy był to prawdziwek. I miłość do darów lasu najczęściej kończyła się na ich zbieraniu. Tak samo było z wędkowaniem. Brat zabierał mnie na ryby nad rzekę lub staw i uczył wędkować. Z ryb złowionych podczas tych wypadów najbardziej smakowała mi... chrupiąca panierka...

      Solina

      Z zapory w Solinie

      Wspomnienia wciąż są żywe, choć nie mam dla nich zbyt wiele czasu. A miejsca dzieciństwa oglądane dzisiaj wyglądają zupełnie inaczej...

      Pogórze

      łąka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 stycznia 2010 20:22
    • Trzy kraje europejskie na polskim talerzu

      Dzisiaj podałam spagetti z leczo i sałatką grecką. Co łączy te trzy elementy? Lekkość, bogactwo witamin i duża ilość kolorów, zwłaszcza czerwieni i zieleni... Po tak pysznym obiedzie pozostaje mi tylko napić się zielonej herbaty. Już nie z Europy, ale działającej na mój organizm zbawiennie. Od kiedy piję ją regularnie, czuję się o wiele lepiej i mam więcej energii. Choć i tak pierwsze miejsce w rankingu energetyzujących płynów zajmuje kawa.

      spagetti z leczo

      sałatka grecka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      wtorek, 12 stycznia 2010 18:09
  • niedziela, 10 stycznia 2010
  • piątek, 08 stycznia 2010
  • czwartek, 07 stycznia 2010
    • Sernik cynamonowo-orzechowy z jabłkami

      Sernik cynamonowo-orzechowy z jabłkami

      Pycha! Prawie jak szarlotka w serze. Oj, bardzo się udał. Od razu podaję składniki, póki pamiętam. Bo sernik powstał w mojej głowie. Ciasto było pieczone w kwadratowej tortownicy o boku 24 cm.

      Cynamonowy spód: 1,5 szklanki mąki, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, 4 łyżki brązowego cukru, 2 żółtka, 125 g stopionego masła, łyżka śmietany, 3 łyżeczki cynamonu.

      Składniki ciasta zagnieść, wylepić dno tortownicy, schłodzić w lodówce na czas przygotowywania masy serowej.

      Masa serowa: 700-800 g zmielonego sera białego (u mnie niezmiennie rządzi President), niepełna szklanka cukru, 125 g masła, 2 żółtka, 2 jajka, 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego, łyżka mąki ziemniaczanej z górką, 2 duże szare renety pokrojone w dużą kostkę.

      Miękkie masło utrzeć z cukrem, żółtkami i jajkami. Dodawać porcjami ser i miksować. Na końcu wlać ekstrakt i wsypać mąkę. Dobrze połączyć.

      Na spód wyłożyć cząstki jabłek, zalać masą serową i włożyć do piekarnika nagrzanego do temperatury 180oC. Piec do momentu ścięcia góry. W tym czasie przygotować bezę orzechową.

      Beza orzechowa: 4 białka, dobre pół szklanki cukru, łyżka soku z cytryny, 2 łyżki mąki ziemniaczanej, 2/3 szklanki zmielonych orzechów (część z nich można drobno posiekać).

      Białka ubić z odrobiną soli, wsypać cukier i ubijać do rozpuszczenia cukru (najlepiej na parze). Wlać sok, dodać mąkę oraz orzechy cały czas ubijając. Bezę wyłożyć na ścięty sernik i piec w dalej w nieco mniejszej temperaturze (160oC) aż beza lekko się zbrązowi. Studzić w uchylonym piekarniku. Chłodną bezę posypać szczyptą cynamonu.

      Sernik cynamonowo-orzechowy z jabłkami

      Sernik cynamonowo-orzechowy z jabłkami

      Sernik cynamonowo-orzechowy z jabłkami

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Sernik cynamonowo-orzechowy z jabłkami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      czwartek, 07 stycznia 2010 09:54
  • poniedziałek, 04 stycznia 2010
    • Kremowa zupa

      Zupa krem to mój pewniak na rodzinne uroczystości. Podaję ją z groszkiem ptysiowym lub z czosnkowymi grzankami.

      Obrane warzywa gotuję z przyprawą warzywną i ziołami, czasem wrzucam kostkę bulionową, barszcz czerwony i pomidorowa lepsze są według mnie na korpusie lub udzie drobiowym. Obowiązkowy jest czosnek. Gdy warzywa są miękkie miksuję zupę, zabielam odrobiną gęstej śmietany, dorzucam natkę lub koper. Oto moje ulubione:

      buraczkowa

      Zupa krem z buraków


      brokułowa

      Zupa krem z brokułów


      cukiniowa z ryżem

      Zupa krem cukiniowa


      pomidorowa

      Zupa krem z pomidorów


      oraz z zielonego groszku, której nie zdążyłam sfotografować.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 stycznia 2010 09:51
    • Zapiekanka z kapusty

      Pyszna kapusta w wydaniu zapiekanym. Proste, ale bardzo smaczne danie. Malutką główkę należy pokroić na części i obgotować z odrobiną przyrawy warzywnej. Na patelni szklimy posiekaną cebulę ze startą marchewką. Miękką kapustę siekamy byle jak i wrzucamy do cebuli z marchewką. Wsypujemy kminek, dolewamy bulion z kapusty, tak by przykryło całość i dusimy do odparowania płynu. Następnie wlewamy kilka łyżek kwaśnej śmietany i jeszcze chwilę dusimy, przyprawiamy pieprzem i odrobiną soli. Na osobnej patelni podsmażamy pokrojony boczek, pod koniec smażenia wsypujemy łyżeczkę majeranku. W naczyniu żaroodpornym łączymy warzywa z boczkiem. Do zapiekanki można dorzucić dużą garść ugotowanego al dente makaronu razowego (najlepiej świderki). Wierzch zapiekanki posypujemy startym żółtym serem i przykrywamy folią, by ser za bardzo nie wysechł. Pieczemy ok. 30 minut w temp. 170oC.

      Zapiekanka z kapustą

      Zapiekanka z kapustą

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 stycznia 2010 09:24
  • czwartek, 31 grudnia 2009
  • środa, 30 grudnia 2009
    • Sernik mokka z brzoskwiniami

      Sernik mokka z brzoskwiniami

      Od rana zachwycam się z koleżanką smakiem tego sernika. Ciasto jest jeszcze bardzo chrupiące i sernik ciężko się kroi, bo pieczone było wczoraj wieczorem i nie namokło od sera. Ja - miłośniczka kawy, już wczoraj rozkoszowałam się jego aromatem, próbując wcisnąć nos w szpary piekarnika. Jestem ciekawa, czy po przyjściu do domu nadal będzie się unosił zapach pierników na choince czy jednak zdominuje go aromat kawy...

      Przepis jest świetny. Jak zawsze na Dorotkę i Jej Wypieki można liczyć... Receptura na to cudo jest tu.

      Upiekłam ten sernik z podwójnej porcji w dużej 27 cm tortownicy. Ledwo go w niej zatrzymałam. Następnym razem upiekę go, by uniknąć stresu, w prostokątnej blasze. Zamiast gruszek (podanych w oryginale), dałam brzoskwinie z puszki.

      Składniki na podwójną porcję:

      Ciasto mokka:

      250 g masła

      500 g mąki (ok. 3 szklanki)

      160 g cukru (dałam puder)

      2 jajka

      12 płaskich łyżek kawy cappuccino (proszku)

      2 łyżki kakao

      szczypta soli

      2 łyżeczka proszku do pieczenia

      dodałam jeszcze łyżeczkę cukru migdałowego

      Masło stopić, wsypać cappuccino, wymieszać, przestudzić. Mąkę, kakao i proszek do pieczenia przesiać na stolnicę, dodać jajka, cukier, sól, ostudzone masło z kawą, zagnieść ciasto. Jest dość lepkie, ale takie ma być. Podzielić na trzy części. Uformować kule, zawinąć w folię i włożyć do zamrażarki na 2 godziny.

      Masa serowa:

      1 kg zmielonego twarogu (u mnie jak zawsze President)

      6 jajek

      200 g cukru

      250 g masła

      oraz kilka połówek brzoskwiń, najlepiej z puszki (w oryginale świeże gruszki)

      Miękkie masło utrzeć z cukrem. Ucierając dodawać żółtka i twaróg. Białka ubić, powstałą pianę wymieszać delikatnie z masą serową.

      Formę wyłożyć papierem Na dno zetrzeć jedną część zamrożonego ciasta. Lekko docisnąć. Drugą zetrzeć na boki tortownicy i też docisnąć (jeśli pieczemy w prostokątnej blasze to ciasto dzielimy na pół (góra i dół). Wylać masę serową. Na masę wyłożyć pokrojone w grubą kostkę owoce, zetrzeć drugą część ciasta.

      Piec około 70-80 minut w temperaturze 180ºC.

      Sernik mokka z brzoskwiniami

      Sernik mokka z brzoskwiniami

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Sernik mokka z brzoskwiniami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      środa, 30 grudnia 2009 08:14
  • wtorek, 29 grudnia 2009
    • Grudniowe sałatki

      Ostatnio nie miałam pomysłów na sałatki. Postanowiłam jednak przełamać się i stworzyć przepisy, które będą rozkoszą dla podniebienia i zachwycą mnie na tyle, abym mogła je powtórzyć. Sałatka z pomarańczą smakowała tylko mi i, o dziwo, mojemu 20-miesięcznemu synkowi. Drugi, pięcioletni, odwrócił głowę w drugą stronę. Mąż, niestety, też nie zapałał miłością. Bo na słodko. I w dodatku z pomarańczą. Ja jednak lubię takie połączenia słodko-słone i dla mnie sałatka była bardzo dobra.

      Sałatka z kurczakiem i pomarańczą

      1 filet z kurczaka obsmażony w przyprawie z dodatkiem curry

      1 woreczek ryżu długoziarnistego lub parabolicznego

      1 jabłko pokrojone w kostkę

      garść suszonych śliwek pokrojonych w paski

      garść orzechów laskowych

      1 wyfiletowana pomarańcza pokrojona w kosteczkę

      natka pietruszki

      pieprz, sól, szczypta cynamonu

      3 łyżki gęstego majonezu

      Wszystkie składniki wymieszać, schłodzić przed podaniem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 grudnia 2009 09:51
    • Likier kawowo-czekoladowy

      Tak mi posmakował likier kawowy z masą krówkową, że postanowiłam zrobić go jeszcze raz. Tym bardziej, że jest ku temu okazja. Sylwester!!!! W moim osiedlowym sklepie zostały jedynie na półce masy krówkowe kakaowe. Pomyślałam, czemu nie? I tak oto powstał likier czekoladowo-kawowy.

      Likier czekoladowy

      gotowa masa krówkowa kakaowa

      1/2 litra wódki

      250 ml mleka skondensowanego

      2 łyżeczki  kawy rozpuszczalnej rozpuszczonej w niewielkiej ilości wrzątku i ostudzonej.

      Składniki zmiksować, przelać do dużej litrowej butelki lub karafki. Trzymać najlepiej w lodówce.

      Likier czekoladowy

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 grudnia 2009 08:55
  • czwartek, 24 grudnia 2009
  • środa, 23 grudnia 2009
    • Sernik piernikowy z niesfornymi piernikami

      Sernik piernikowy z pierniczkami


      Zachciało mi się sernika piernikowego i koniecznie z pierniczkami w środku. Pierniczki jednak nie chciały pozostać w środku masy i wypłynęły na wierzch. Nie będę wnikać w prawa fizyki i dociekać dlaczego mój sernik jest inny od pozostałych. Masa była rzadka, więc pewno dlatego. Zafundowałam piernikom Karaiby zamiast sauny, a sama zabrałam się jeszcze do przygotowywania tortu na Boże Narodzenie, ale przez cały czas zastanawiałam się, czy sernik będzie jadalny. Efekt wizualny jest nietypowy, ale na szczęście smak pełen pozytywnych, niespodzianek... miodowo-rumowy. Dziękuję Dorotus76 za przepis, z którego skorzystałam nieco go modyfikując.

      Sernik piernikowy

      Spód zrobiłam swój: 1 szklanka mąki pszennej, 1/2 szklanki mąki żytniej żurkowej, 4 łyżki ciemnego brązowego cukru, 1 łyżka przyprawy do piernika, ok. 100 g stopionego masła, 1 małe jajko, 1/2 szklanki drobno posiekanych orzechów włoskich.

      Wszystkie składniki wymieszać i wyrobić ciasto. Wylepić nim dno tortownicy. Moja jest duża, 27 cm, ale to przecież wypiek świąteczny, dla dużej rodziny.

      Masa serowa: 1 kg sera President, 100 g masła, 1 szklanka płynnego miodu, 3/4 szklanki ciemnego brązowego cukru, 5 jajek, 2 łyżki mąki pszennej, aromat rumowy do smaku, ok. 500 g piernikw w czekoladzie (dałam śliwkowe).

      Składniki masy zmiksować. Wylać na ciasto połowę masy, ułożyć pierniki i wylać resztę masy. Próbować zatrzymać pierniki w środku, ale jeśli i tak wypłyną, to nie przejmować się i włożyć sernik do piekarnika do upieczenia. Temperatura: 180oC. Czas - u mnie 1,5 godziny.

      Sernik piernikowy


      Sernik piernikowy z pierniczkami

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      środa, 23 grudnia 2009 15:06
    • Tort czekoladowo-orzechowo-kawowy z aromatem pomarańczy

      Tort czekoladowo-orzechowo-kawowy

      Ciasto I: 3,4 szklanki mielonych orzechów włoskich, 100 g orzechów włoskich posiekanych, 1/2 szklanki mąki, 5 dużych jajek, niepełna szklanka cukru, 16 g cukru waniliowego, 1/2 łżeczki sody, łyżka octu, 1/2 startej tabliczki gorzkiej czekolady.

      Masa I: ok. 6 łyżek Nutelli, 300 g miękkiego masła, 1/2 szklanki kakao, kileliszek wódki, odrobina aromatu pomarańczowego (niekoniecznie).

      Ciasto II: 1/2 szklanki kakao, 3/4 szklanki mąki, 1/2 łyżeczki sody, 5 jajek, 3 łyżki oleju, 1 łyżka octu, niepełna szklanka cukru, 1/2 łyżeczki sody.

      Masa II: duży budyń o smaku capuccino na 0,75 l mleka, niepełna szklanka cukru, 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej, 300 g masła, kieliszek wódki, 0,5 l mleka.

      Poza tym: 1 słoik konfitury pomarańczowej ze skórką, wódka i sok do nasączenia biszkoptów, orzechy, starta czekolada i smażona skórka pomarańczy do dekoracji.

      Ciasto I: Wymieszać wszystkie sypkie składniki. Białka oddzielić od żółtek i ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli. Wsypać cukier i cukier waniliowy, ubijać do jego rozpuszczenia. Wlać żółtka, ocet i olej. Wsypać suche składniki i dobrze wymieszać. Wylać na dużą blaszkę wyłożoną papierem do wypieków. Piec ok. 30 min. w temp. 170oC. Po wystudzeniu ostroożnie usunąć papier.

      Ciasto II: Wykonać podobnie jak ciasto I. Piec w tej samej blaszce. Wystudzić i zdjąć papier.

      Masa I: miękkie masło utrzeć z Nutellą, kakao, wlać alkohol, dodać aromat.

      Masa II: Z 0,5 l mleka odlać 1/2 szklanki, dobrze wymieszać. Resztę mleka zagotować, wsypać cukier i kawę, rozpuścić i cały czas mieszająć powoli wlewać rozpuszczony budyń. Zagotować, zdjąć z ognia i wysyudzić zupełnie. Utrzeć z miękkim masłem i spirytusem.

      Ciasto czekoladowe nasączyć drinkiem pomarańczowym (pó na pół z alkoholem). Posmarować 1/2 słoika konfitury, wyłożyć masę czekoladową. Następnie przykryć masę ciastem czekoladowym, nasączyć drinkiem i posmarować resztą konfitury i masą kawową. Udekorować czekoladą, orzechami ki skórką z pomarańczy. Dobrze schłodzić.

      Tort czekoladowo-orzechowo-kawowy

      Tort czekoladowo-orzechowo-kawowy

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      mikimama
      Czas publikacji:
      środa, 23 grudnia 2009 14:37
  • niedziela, 20 grudnia 2009

Kalendarz

Październik 2017

Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          

Wyszukiwarka

Tagi

Autorzy

Kanał informacyjny





Skrzynka pocztowa Napisz do mnie






Akcja: Nie kradnij zdjęć!

Durszlak.pl

Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i wyszukiwarka przepisów

Katalog Smaków - Przepisy kulinarne na każdą okazję i wyszukiwarka przepisów Odszukaj.com - przepisy kulinarne

myTaste.pl

Przepisy Na - katalog kulinarny

zobacz moją galerię na mniamspinka.pl


Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl

rondel



zBLOGowani.pl




banner przepis miesiaca




Darmowe fotoblogi

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...